Małżeństwo siedziało w eleganckiej restauracji, gdy żona spojrzała na pobliski stolik i zobaczyła mężczyznę w stanie upojenia alkoholowego.
Mąż pyta: „Widzę, że obserwujesz tego mężczyznę od jakiegoś czasu. Znasz go?”
„Tak” – odpowiada – „to mój były mąż i pije tak odkąd go zostawiłam siedem lat temu”.
„To niezwykłe” – odpowiada mąż. „Nie sądziłem, że ktokolwiek może tak długo świętować”.

================================================
W drodze na ślub młoda katolicka para ulega śmiertelnemu wypadkowi samochodowemu.
Para siedziała przed Bramą Niebios, czekając, aż św. Piotr wprowadzi ich do Nieba. Czekając, zaczęli się zastanawiać: Czy możliwe jest, że wezmą ślub w Niebie?
Kiedy pojawił się św. Piotr, zapytali go. Święty Piotr powiedział: „Nie wiem. To pierwszy raz, kiedy ktoś pyta. Pozwólcie mi się dowiedzieć” i odszedł.
Para siedziała i czekała, i czekała. Minęły dwa miesiące, a oni wciąż czekali. Podczas oczekiwania zaczęli się zastanawiać, co się stanie, jeśli się nie uda; czy w niebie można dostać rozwód?
Po kolejnym miesiącu święty Piotr w końcu wrócił, wyglądając na nieco zaniedbanego. „Tak” – oznajmił parze – „możecie wziąć ślub w niebie”.
„Wspaniale!” – powiedziała para. „Ale zastanawialiśmy się tylko, co jeśli się nie uda? Czy moglibyśmy się rozwieść w niebie?”
Święty Piotr, czerwony na twarzy ze złości, rzucił swoją podkładkę o ziemię.
„Co się stało?” – zapytała przestraszona para. „Dajcie spokój!” – krzyknął św. Piotr – „Znalezienie tu księdza zajęło mi trzy miesiące! Masz pojęcie, ile czasu zajmie mi znalezienie prawnika?”
================================================
Pijany mężczyzna kręcił się po parkingu baru, uderzając w dachy samochodów i ocierając się o nie.
Menedżer wychodzi z baru i zatrzymuje faceta.
„Co ty, do cholery, robisz?” – zapytał pijaka.
„Szukam mojego samochodu i nie mogę go znaleźć” – odpowiada.
„Jak więc pomaga Ci dotykanie dachu?” pyta zdziwiony kierownik.
„Cóż” – odpowiada pijak szczerze – „mój samochód ma dwa niebieskie światła i syrenę na dachu!”