Kiedy wrzuciłam wszystko do blendera, byłam szczerze sceptyczna. Pomyślałam: „A co, jeśli będzie okropnie smakować?”. Ale o dziwo, smak był naprawdę przyjemny. Świeży. Lekki. Owocowy. I odrobinę chłodzący i kojący dzięki ogórkowi i aloesowi. Wypiłam to – i byłam zaskoczona, że mi smakowało.
I wtedy zaczął się mój tydzień.
Drugiego dnia zauważyłam coś, czego się nie spodziewałam: mój brzuch był lżejszy. Nie płaski, nie „jak na zdjęciach w internecie”, tylko lżejszy. Jakby ucisk ustępował. Miałam mniej zachcianek, zwłaszcza wieczorami. I nagle mój sen stał się głębszy, jakby bardziej spokojny. Nie budziłam się już całkowicie ospała, ale czułam się nieco jaśniej. A trzeciego dnia wydarzyło się coś, o czym aż wstyd się przyznać – ale to część procesu: moje trawienie w końcu wróciło do normy. Nie za szybkie, nie za wolne, po prostu normalne.
W tym tygodniu zauważyłam u siebie wiele rzeczy. Na przykład, częściej odczuwałam pragnienie wody, co jest dobre. Moja skóra stała się nieco czystsza. Mój żołądek był mniej wzdęty, zwłaszcza po jedzeniu. I czułam się jakoś „czystsza”. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale dokładnie tak było. To uczucie, gdy wiesz, że twoje ciało współpracuje z tobą, a nie działa przeciwko tobie.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE