Pierwszy kęs może wszystko zmienić. W jednej chwili to tylko obiad. W następnej staje się obsesją, której nie da się do końca wytłumaczyć.
Idealna skórka, ciepły, różowy środek, eksplozja smaku – stek uderza głębiej niż tylko smak. Łączy się z czymś instynktownym.
Zaczyna się na długo przed patelnią. Wybór dobrze marmurkowanego kawałka mięsa, wyczucie jego wagi, wyobrażenie sobie, jak się ugotuje, tworzy ciche oczekiwanie.
W tym momencie jest coś intymnego, jak planowanie doświadczenia, a nie przygotowywanie jedzenia. Szczegóły już zaczynają mieć znaczenie.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE